Potocznie zwane „cholerynkami” lub „pomorkami”.

Na starych mapach najczęściej opisane jako: Cholera-Khf. (kirchhof), jednak zasadniczo nie oznaczano cmentarzy cholerycznych położonych na obrzeżach większych miast.

Od powietrza, głodu, ognia i wojny

Wybaw nas Panie!

Od nagłej i niespodziewanej śmierci

Zachowaj nas Panie!

My grzeszni Ciebie Boga prosimy

Wysłuchaj nas Panie!

Hymn kościelny Święty Boże

Europę od stuleci dziesiątkowały zarazy. Dżuma, ospa, tyfus, gruźlica i inne choroby przenoszone drogą pokarmową czy kropelkową przez nierozpoznane do przełomu XIX i XX w. „bakcyle” (bakterie), znacząco przyczyniły się do spadku populacji Starego Kontynentu.

Najgroźniejszymi epidemiami cholery na ziemiach polskich były te z lat 1831-38 oraz 1848-55. Rozprzestrzenianie się zarazy związane było z przemarszami wojsk oraz ze zmianą sposobów i szybkości podróżowania (m.in. upowszechnienie się kolei żelaznej). W czasie powstania listopadowego „plagę” przywlekli Rosjanie; jej ofiarą padł co trzydziesty Polak. Obecność jeńców francuskich przetrzymywanych m.in. w Poznaniu w roku 1871*, była powodem szerzenia się czarnej ospy, choć tę dość sprawnie opanowano dzięki wprowadzonym w państwie pruskim masowym szczepieniom.

Pozostałością po epidemiach, które w XIX wieku zbierały w Wielkopolsce obfite żniwo są tzw. cmentarze choleryczne. Rzadko przyjmowały one formę klasycznej nekropolii. Były to raczej zbiorowe mogiły, zakładane na obrzeżach miast i wsi, na poświęconej ziemi, najczęściej oznaczone krzyżem bądź kapliczką. Utrwalano na nich nazwę parafii oraz datę roczną panującej epidemii. Często dodawano też modlitwę o wstawiennictwo świętych. W Polsce upowszechniła się też tzw. karawaka – hiszpański „krzyż morowy” w formie pionowego pnia oraz dwóch poprzecznych belek (z których jedna może być krótsza). Karawakę (pot. „karafinkę”, „karawikę”) noszono również w postaci wisiorka-amuletu, chroniącego jakoby, przed chorobami, nagłą śmiercią, piorunami i klątwami.

Cmentarz epidemiczny oraz jego najbliższa okolica uchodziły wśród lokalnej społeczności za miejsce „nieczyste”; raczej nie odwiedzano pochowanych tam bliskich. Nazwiska zmarłych podczas panującej zarazy zidentyfikować możemy jedynie na podstawie ksiąg parafialnych, gdzie dokonywano wpisu dotyczącego przyczyny śmierci, jednak wiedza medyczna księży prowadzących zapiski była ograniczona.

Jeszcze na początku XIX w. pospolitym widokiem byli medycy (ang. plague doctors; fr. docteur de peste) i grabarze morowi („kopacze”, niem. Todten-Träger, wł. beccamorti) noszący tzw. „barwę”, specjalny strój. Z czarnego, woskowanego płótna szyto „płaszcze choleryczne z kapucami”; na plecach malowano czerwony lub biały znak krzyża, rzadziej łopatę i rydel. Niekiedy zakładano tzw. „kruka” – maskę w kształcie ptasiego dziobu mającą zabezpieczać przed „morowym powietrzem”. Ów „dziób” był rodzajem filtra; wypychano go materiałem nasączonym wonnymi olejami oraz ziołowymi wywarami lub octem. Do pozostałych atrybutów „kopaczy” należały łopaty, rydle, bosaki, postronki, liny, świece, flakony spirytusu oraz flaszki z gorzałką.

Zwłoki zmarłych na choroby zakaźne przenoszono za pomocą nosideł okrytych całunem. Trupa przed włożeniem do trumny owijano w materiał nasączony chlorkiem wapna. Zwłoki na dwukołowym wózku ciągnęło dwóch ludzi (rzadziej zaprzęgano konie), a trzeci osobnik idący z latarnią poprzedzał kondukt. Proste trumny składano w głębokich dołach, posypywano wapnem, a z ziemi formowano kopiec. Pogrzeby odbywały się najczęściej w dniu zgonu. Jeśli ofiar moru było wiele, a ich liczba stale rosła – społeczności groziła ekspansja epidemii. Wówczas w pośpiechu grzebano kilkoro zmarłych w jednej trumnie. Niekiedy wystarczyć musiał jedynie całun, własna bielizna, tzw. „śmiertelna koszula”; bywało iż w masowych grobach grzebano nagie trupy. Celem dezynfekcji posypywano je ługiem, niegaszonym wapnem bądź zalewano smołą.

W pośpiechu nie dopełniano chrześcijańskich obrządków pogrzebowych, co wzmagało bunt znaczniejszych obywateli. Księża z kolei występowali przeciw paleniu zwłok, co najpewniej byłoby rozwiązaniem pożądanym dla opanowania epidemii. Jednak stało to w sprzeczności z nauczaniem chrześcijańskim, które głosiło obietnicę wskrzeszenia ciał zmarłych, zatem należało zadbać o integralność doczesnych szczątków.

W miastach służby „powietrzne” najczęściej decydowały o pochówku nocą, między ósmą wieczorem a siódmą rano, aby nie wzbudzać paniki i uniknąć ciekawskich oczu. Wraz z pojawieniem się zarazy (cholery, tyfusu, ospy, gruźlicy, rzadziej dżumy) starano się izolować społeczność dotkniętą chorobą. Wojsko tworzyło kordony sanitarne, a podróżnych zachęcano do przemywania się octem oraz picia spirytusu czy wina**. Pod nadzorem władz „powietrznych” zarażonych grupowano w specjalnie do tego przeznaczonych barakach, a w ich okolicy bito w dzwony***.

Poznań – położony w dolinie Warty – borykał się z częstymi powodziami. Liczne w mieście stawy i sadzawki, przepływająca Bogdanka oraz tzw. rów karmelicki i stare fosy ze „stojącą” wodą – sprzyjały rozprzestrzenianiu się malarii i tyfusu. Fatalną sytuację sanitarną pogłębiały nędzne warunki bytowania tysięcy poznaniaków. Szerzyły się gruźlica, szkorbut, syfilis i świerzb.

Można wskazać kilka lokalizacji cmentarzy cholerycznych w Poznaniu: najstarsze – „na Błoniach” przy kościele pw. św. Wojciecha, na przedmieściu Kundorf, na prawobrzeżnym Miasteczku; późniejsze: przy drodze do Swarzędza, na Grochowych Łąkach, na św. Marcinie, na Garbarach oraz w ogrodzie Mycielskiego przy Półwiejskiej, gdzie również założono tymczasowy szpital choleryczny****.

Na dawnym cmentarzu starofarnym, obecnie Cmentarzu Zasłużonych Wielkopolan na Wzgórzu św. Wojciecha (na Grochowych Łąkach?), polana pozbawiona nagrobków u podnóża wzniesienia stanowi masową mogiłę ofiar epidemii cholery z lat 1831, 1837, 1848, 1852, 1855, 1863 oraz 1873.

Znanym miejscem pochówku osób zmarłych z powodu epidemii, jest porośnięty drzewami kopiec na terenie fabryki VW Poznań/Antoninek (przy drodze do Swarzędza); wielokrotnie próbowano splanować owo wzniesienie, jednak ostatecznie nigdy się na to nie zdecydowano.

Lokalizacja cmentarza w Krzyżownikach (mapa Messtischblatt z 1898 obręb 3566_Sady_agronomische):

Epidemie cholery w Poznaniu:

  • od 12.07.1831 do 04.10.1831 – zachorowało 864, a zmarło 521 osób;

  • od 24.09.1837 do 04.11.1837 – zachorowało 758, a zmarło 350 osób;

  • od 10.08.1848 do 24.11.1848 – zachorowało 2400, a zmarło 1008 osób;

  • 1848 r. oraz zima 1850/51 – kilkadziesiąt zachorowań, uniknięto skali epidemicznej;

  • od 22.07.1852 do 30.09.1852 – zachorowało 2751, a zmarło 1556 osób;

  • 1855 r. – niewiele ofiar, uniknięto skali epidemicznej;

  • od 18.06.1866 do 31.10.1866 – zmarło 1537 osób;

  • od 23.07.1873 do 06.12.1873 – zmarło 60 osób, uniknięto skali epidemicznej.

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1852.09.08 Nr210 str. 4 :

* Patrz: wpis dotyczący cmentarzy francuskich [LINK]

** Do lat 80. XIX w. nie rozumiano przyczyn rozprzestrzeniania się chorób zakaźnych, zwłaszcza tych, które objawiały się dysfunkcjami przewodu pokarmowego. Panowało przekonanie, iż wszelkie epidemie mają swoje źródło w „morowym powietrzu”. Intuicyjnie jednak zalecano picie alkoholu, do produkcji którego wykorzystywano przegotowaną wodę, co rzeczywiście mogło ograniczyć występowanie choroby. W przypadku cholery bowiem, zarażano się przez spożycie zakażonych owoców i warzyw oraz wody zanieczyszczonej odchodami ludzkimi.

*** W Poznaniu baraki choleryczne znajdowały się przy ul. Głogowskiej (na terenie ob. MTP) oraz w osadzie Główna (dziś – ulica). Te ostatnie wykorzystywano podczas epidemii śmiertelnej wówczas szkarlatyny na początku XX w.

**** W roku 1831 szpitale choleryczne znajdowały się – oprócz wspomnianego przy ul. Półwiejskiej – przy ul. Szewskiej, na Zagórzu, na przedmieściach św. Marcin i św. Wojciech. W roku 1837 szpital choleryczny założono na Tamie Garbarskiej. Paulina Cegielska w swoich wspomnieniach pisze, iż przy okazji odbudowywania tzw. kamienic frankiewiczowskich na ul. Ogrodowej, robotnicy natrafili na liczne kości. Autorka przypuszcza, iż na „zapomnianym cmentarzysku extra muros” pochowano ofiary wojen, dżumy albo cholery; por. P. Cegielska, Z moich wspomnień. Przechadzki po mieście, Poznań 1997, s. 211.

 

Cmentarz epidemiczny na Garbarach

PATRZ TEŻ:

  • http://poznan.wikia.com/wiki/Epidemia_d%C5%BCumy_1709

  • https://polona.pl/ udostępnia kilkanaście dzieł traktujących o leczeniu cholery na przełomie XIX i XX w. (słowo kluczowe w wyszukiwarce: „cholera”);

  • http://ocp.hul.harvard.edu/contagion/

  • http://jordycz.republika.pl/cholera.htm

  • Krótki wykaz postanowień wydanych przez Król. Rząd Pruski w celu odwrócenia niebezpieczeństwa, jakiem cholera azyatycka zagraża wraz z przepisem wstrzemięźliwego zachowania się i niezwłocznego użycia własnej pomocy w razie zachorowania, Poznań 1831; [dostęp: WBC].

  • Nauka o zachowaniu zdrowia i zapobieganiu zarazie przy zjawić się mogącej cholerze, Poznań – Bydgoszcz 1831; [dostęp: WBC].

  • Dr Gumpert, O cholerze. Pismo troskliwej uwadze mieszkańców W. X. Poznańskiego poświęcone, Poznań 1831; [dostęp: WBC].

  • Trzeciakowscy M. i L., W dziewiętnastowiecznym Poznaniu. Życie codzienne miasta 1815-1914, Poznań 1982; szczególnie rozdział: „Zdrowie nie jest wszystkim, bez zdrowia wszystko jest niczym”, s. 220-251.

  • Karpiński A., Kopacze – grabarze morowi w miastach Rzeczypospolitej XVI-XVIII wieku, [w:] „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej”, 2014, R. 62, Nr 3, s. 367-378.

  • Stasch R., Epidemia cholery azjatyckiej w Poznaniu w 1831 roku, Poznań 1932.

  • Ross R. S. III, Contagion in Prussia 1831. The cholera epidemic and the threat of the Polish uprising, McFarland & Company, Inc., 2015.

  • Samte J., Zur Geschichte der Cholera – Epidemieen in der Stadt Posen (1831-1873), [w:] „Zeitschrift der Historischen Gesellschaft für die Provinz Posen”, Jhr. 2. (1886).

  • Od powietrza, głodu, ognia i wojny…. Klęski elementarne na przestrzeni wieków, pod red. T. Głowińskiego i E. Kościk, Wrocław 2013.