Obecnie: Park Tysiąclecia oraz teren zajmowany m.in. przez infrastrukturę sportową wokół Jeziora Maltańskiego.

Na starych mapach najczęściej oznaczone jako: Johannes Kirchhof

Przy jednej z najstarszych budowli sakralnych w Poznaniu (XI w.) cmentarz istniał najpewniej już w czasach nowożytnych. Na zachowanych fotografiach z początku XX w., stoją jeszcze krzyże wokół kościoła pw. św. Jana Jerozolimskiego. Wraz z rezygnacją – m.in. z pobudek sanitarnych – z klasycznej kompozycji w przestrzeni zarówno miejskiej, jak i wiejskiej, tj. bliskości kościoła i okalającego cmentarza, zdecydowano o założeniu nowego cmentarza parafialnego wzdłuż ul. Świętojańskiej, zbiegającej w kierunku płd.-wsch. ku Dolinie Świętojańskiej. Były to grunta od wieków należące do parafii. Jezioro Maltańskie, w kształcie znanym obecnie, nie istniało, a teren zajmowały niewielkie stawy rybne i łąki oraz ciek Cybiny.

Mapa: Grundriss der Stadt Posen, plan miasta Poznania (1856, E.S. Mittler, Berlin, Biblioteka Raczyńskich)

Opisywane niżej założenie cmentarne dla parafii świętojańskiej powstało w roku 1798; w tym samym czasie otwarto nekropolię dla katedry, która funkcję parafialną przejęła po zlikwidowanych kościołach na Chwaliszewie. Oba cmentarze najczęściej opisywano łącznie, co wyraźnie widać na dawnych mapach Poznania, i co ostatecznie doprowadziło do nieścisłości przy sporządzaniu dokumentacji finalizującej proces likwidacji obu cmentarzy w latach 1964-65. Urzędnicy ministerialni, traktując grunta cmentarzy łącznie (zajmujące nieco ponad 2 ha powierzchni) posługiwali się dla uproszczenia określeniem „cmentarz wyznaniowy”,.

Kazimiera z Hoffmannów Talarczykowa, spisując swoje wspomnienia dotyczące życia codziennego na Głównej, kreśli obraz nekropolii:

Cmentarz na Komandorii był używany do pochówków przez mieszkańców Głównej od wieków. Za kościołem św. Jana Jerozolimskiego za Murami, przy Świętojańskiej, były dwa katolickie cmentarze – nieopodal świątyni rozciągał się cmentarz świętojański, a do niego przyległy cmentarz archikatedralny biegł dalej w kierunku Doliny Świętojańskiej.

Do „naszego” cmentarza wiodła brama, którą wieńczyła sentencja wielce wymowna: „Byliśmy kim jesteście, będziecie kim jesteśmy”. Otoczony pięknym ogrodzeniem z kutych metalowych prętów cmentarz nie był zaplanowany z rozmachem. Do krzyża wiodła tylko jedna, schodząca w dół aleja, od której rozchodziły się w bok kwatery. Groby po bokach umacniano trwałą zaprawą, chropowatą, z czasem omszałą. Blisko krzyża znajdowała się studnia z kołowrotkiem i tam, po prawej stronie alei, usytuowano grobowce duchowieństwa i nagrobki tumbowe nauczycielskiej rodziny Zielińskich. I jak za życia, w bliskim sąsiedztwie z nimi spoczywała Leokadia Hoffmannówna, w wieku zaledwie 20 lat zmarła z powodu anoreksji. Pamiętam nagrobek z białego marmuru, a u wezgłowia zasadzony krzak róży rozkwitający przez lata. W pobliżu jej ojciec, a mój dziadek Józef Hoffmann wystawił dla siebie i swojej żony Domicelli jeszcze za życia grobowiec. Siedząca w marmurowej niszy, odlana z brązu Pieta pochylała się nad płytą nagrobka. (…) Wszystko za życia zostało uregulowane, a na cmentarzu czekający grobowiec miał już wpisaną datę urodzenia i puste miejsce na datę śmierci (…).

Na drugim cmentarzu, archikatedralnym, spoczywała rodzina babki zamieszkała na Chwaliszewie – Nikodem Wyrembecki i Emilia z Dłużewiczów Wyrembecka. Leżeli blisko wejścia, u podnóża muru.

Corocznie w dniu Wszystkich Świętych rano przywoziliśmy wóz kwiatów marcinków czy dąbków, jak wtedy nazywano białe chryzantemy. Na grobach zapalano lampki, często oliwne – różnokolorowe, przeważnie ze szkła. W Dzień Zaduszny jeździłam z babką do kilku kościołów na wypominki. Do tegoż św. Jana, do Panny Marii, do filipinów i do parafialnego na Głównie.

Ostatni pogrzeb na cmentarzu świętojańskim, w którym uczestniczyłam, odbył się w czasie okupacji. Wtedy urnę nadesłaną z Dachau z prochami śp. Antoniego Schneidera złożono w rodzinnym grobie*.

„Stare” cmentarze – jak zaczęto je nazywać, po założeniu „nowych” pomiędzy ulicami Krańcową i Wileńską w 1905 r.) przy ul. Świętojańskiej znalazły się w roku 1948, wraz z kilkunastoma innymi poznańskimi nekropoliami, na liście cmentarzy przeznaczonych do likwidacji. Urzędnicy wskazywali na potrzebę budowy parku (późniejszy Park Miejski im. Tysiąclecia Państwa Polskiego) oraz rozbudowy infrastruktury sportowej i kąpieliska (Malta stawała się ośrodkiem sportów wodnych). Argumentowano, iż cmentarz (jak już wspomniano oba założenia cmentarne traktowano łącznie) nie posiada nagrobków zabytkowych, nie jest „związany z wydarzeniami historycznymi”, nie pochowano na nim zwłok osób o wybitnym znaczeniu dla historii i kultury. Nadto zwracano uwagę na znaczne zniszczenia w trakcie II wojny światowej oraz postępującą po niej dewastację. Opis dotyczący późniejszego okresu (tj. końca lat 50. XX w.) zamieszczony w pracy habilitacyjnej zasłużonej działaczki oświatowej, propagatorki ochrony przyrody i organizatorki rezerwatu dydaktycznego Malta, Heleny Szafran, zdaje się to potwierdzać. Zauważa ona, iż teren połączonych nekropolii nie zachował po II wojnie światowej „cmentarnego charakteru”. Od strony południowo-wschodniej (część katedralna) pozbawiony był ogrodzenia, przez co zatarła się granica z dziko rosnącą zielenią otaczającą Jezioro Maltańskie.

Cmentarz był przepełniony – przez dziesięciolecia był miejscem spoczynku mieszkańców podmiejskich wsiprawobrzeżnego Poznania.Usytuowany na terenach przybrzeżnych spiętrzonego Jeziora Maltańskiego jakoby nie spełniał norm ustawowych dotyczących zalegania zwierciadła wód gruntowych.

Teren został wywłaszczony w latach 1953/54 i przeszedł na własność Skarbu Państwa. Formalności urzędnicy miejscy i ministerialni dopełnili na początku lat 60. XX w. Ponieważ ostatni pochówek na cmentarzach miał miejsce w roku 1941, wystarano się o specjalne pozwolenie umożliwiające ekshumacje, mimo iż od ostatniego odnotowanego w księgach cmentarnych pogrzebu nie upłynęło wymagane ustawą 40 lat. Ekshumacje zorganizowano dobrze i przeprowadzono sprawnie. Zarządcę cmentarza uprzedzono o likwidacji, a ludność poinformowana została poprzez komunikaty prasowe oraz umieszczenie stosownych tablic na terenie cmentarza. Roman Miś, mieszkaniec Rataj, wspominał: Kres drogi żegierszczanie i ratajarze mieli (…) wspólny. Do drugiej wojny światowej chowali swoich bliskich na parafialnym cmentarzu świętojańskim na Malcie, bo parafia św. Rocha do tego czasu cmentarza nie miała. – Jezioro maltańskie zaczęli budować Niemcy, kopali je Żydzi. Prace były tak daleko zaawansowane, że po wojnie je kontynuowano. Zimą 1946/47 roku zlikwidowano cmentarz parafii św. Jana, bo leżał zbyt blisko jeziora – wyjaśnia Roman Miś. – Przeniesienie cmentarza zostało bardzo dobrze zorganizowane. Przenoszono szczątki, gdzie kto sobie życzył. Wszyscy byli powiadomieni. Jeśli chcieli, mogli uczestniczyć w przenosinach. Nie obciążano też rodzin żadnymi kosztami. Przenieśliśmy wtedy naszych dziadków, wujostwo, siostrę i brata na wybudowany krótko przed drugą wojną cmentarz na Żegrzu**.

Należy zaznaczyć, iż wbrew opinii ówczesnych urzędników, oba cmentarze na Komandorii były miejscem ostatniego spoczynku wielu zasłużonych osób ze świata kultury i nauki, księży, a także weteranów dziewiętnastowiecznych powstań narodowych. W kręgu członków Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania wytypowano do ekshumacji zmarłych godnych przeniesienia na Cmentarz Zasłużonych; ostatecznie przeniesiono ich na cm. Miłostowo.

* Talarczykowa K. z Hoffmannów, Życie codzienne na Głównej [w:] „Kronika Miasta Poznania”, 2002, nr 2, Zawady i Główna, s. 419-421.

** Fabiańska B., Z Romanem Misiem przechadzka po starym Żegrzu [w:]Kronika Miasta Poznania”, 2001, nr 3, Rataje i Żegrze, s. 213. Inaczej wyglądają relacje potomków osób pochowanych na tych cmentarzach, z którymi można zapoznać się choćby na forum Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego; pojawiły się tam głosy, iż ekshumacje były chaotyczne, nie do wszystkich zainteresowanych informacja o likwidacji cmentarza dotarła, a część grobów, których wcześniej nie „rozjechały” spychacze i koparki, została zalana przez powiększone Jezioro Maltańskie.

PORÓWNAJ:

  • Szafran H., Miasto Poznań i okolica, Poznań 1959;

  • „Kronika Miasta Poznania”, 2010, nr 4, Od Komandorii do Antoninka;

  • Jastrząb Ł., Likwidacje cmentarzy rzymskokatolickich w Poznaniu po roku 1945, Poznań 2012;

– fragment dotyczący „starych” i „nowych” cmentarzy świętojańskich i archikatedralnych wraz z przypisami na s. 16-21;

– Tabela 1. Spis osób pochowanych na „starych” cmentarzach Parafii Archikatedralnej (archikatedralny) i parafii pw. św. Jana Jerozolimskiego za Murami (świętojański) przy ul. Świętojańskiej, s. 40-64;