Cmentarz gminy greckiej w Poznaniu (od 1857 do 1958 r.)- [zlikwidowany]

Przyłączony do cmentarza staromarcińskiego

 

Obecnie – Park im. K. Marcinkowskiego przy alei Niepodległości i ulicach Matyi oraz Towarowej.

Na starych mapach najczęściej oznaczany jako: Cmt. Grecki, Unger Kirchhof, Griech. Fried., Griechischer Kirchhof

Nie ulega wątpliwości, iż w czasach nowożytnych Poznań stał się miastem prawdziwie wielokulturowym. Korzystny bilans ekonomiczny decydował o pozytywnym nastawieniu mieszczaństwa do przybyszów z różnych zakątków Europy. Patrycjat poznański potrafił utrzymać swoją dominującą pozycję w mieście, umiejętnie szafując starymi przywilejami dla konfraterni kupieckiej. Przedsięwzięcia osiadłych w Poznaniu Szkotów, Włochów, Żydów, Ormian, Holendrów, Szwajcarów i Francuzów raczej nie przyćmiewały handlowych osiągnięć poznańskich kupców.

Obecność przedstawicieli europejskich nacji okazała się efemeryczna – przybysze albo zniechęcali się ekonomicznymi niepowodzeniami, albo szybko asymilowali się, zatracając swoją tożsamość. Wyjątkiem od tej reguły była mniejszość grecka (unici). W bogatych archiwach miejskich odnaleźć można licznie wzmianki o kupcach z Macedonii i Tesalii, nabywających parcele przy poznańskim rynku już od XVI w. Ci – wówczas jeszcze nieliczni – uciekinierzy spod osmańskiego jarzma, zajmowali się głównie handlem winem węgierskim i małmazją.

Wzrost liczebny diaspory greckiej w Poznaniu datuje się na połowę XVIII w. (tzw. pierwsza fala migracji; druga nastąpi po II wojnie światowej). Był to czasu upadku polskiego handlu, w związku z czym relacje z nowo przybyłymi kupcami greckimi były napięte. Dzięki, jak twierdzono, przebiegłości i chytrości kupcy dorabiali się znacznych fortun, które przekazywali rodzinom w ojczyźnie. W rezultacie, do handlujących w Poznaniu mężczyzn dołączyły później całe familie.

Gmina grecka zaczęła organizować się wokół rodu Zupanosów przybyłego ze Stefanopolis ok. 1770 roku. Jego najbardziej znanym i zasłużonym dla Poznania (i polskiej kultury w ogóle) przedstawicielem był – noszący już spolszczone nazwisko – księgarz, wydawca i społecznik, Jan Konstanty Żupański (zm. w 1883 r.).

Mieszkający w Poznaniu Grecy odznaczali się gorliwością w zachowaniu swoich wschodnich obrzędów i ceremonii kościelnych. Hierarchicznie wspólnota podlegała patriarsze Konstantynopola, jako ówczesnemu zwierzchnikowi kościoła grecko-dyzunickiego (prawosławnego). Modlono się w kamienicy przy ul. Nowej (ob. ul. Paderewskiego), gdzie Żupańscy wybudowali na piętrze bogato wyposażoną kaplicę, istniejącą do rozwiązania gminy w 1909 r.

Plan Poznania z 1820, źródło: walkowiak.pl

Gmina grecka korzystała z własnego cmentarza. Pierwotnie mieścił on się za Bramą Wrocławską, na przedmieściu Nowe Ogrody przy posesji pod nr 692. W roku 1795 (lub 1797) z inicjatywy Konstantego Żupańskiego „na północ od przedmieścia Wilda”, „idąc ku wsi Górczynem zwanej” powstała kolejna nekropolia dyzunitów. Na mapie Poznania z roku 1820 podpisano ją „Unger Kirchhof”, gdyż handlujących węgrzynem Greków potocznie zwano Węgrami. Cmentarz przetrwał do 1857 r., po czym został zlikwidowany zarządzeniem pruskim – grunty zostały zajęte pod budowę fortyfikacji. Groby ze starej nekropolii przeniesiono uroczyście na nowe założenie cmentarne w obecnym Parku im. K. Marcinkowskiego. Tamtejsza kwatera sąsiadowała z cmentarzem katolickim parafii pw. św. Marcina oraz ewangelickim parafii pw. św. Krzyża.

               Fragment mapy:  Neuster Plan der Provinzial- Haupt- und Residenzstadt Posen, 1917 www.cyryl.poznan.pl

W roku 1918 parafia pw. św. Marcina nabyła grunt z kwaterą członków greckiej diaspory. Zadbano, by zobowiązać nowego właściciela do zachowania nienaruszonych grobów „greckokatolickich*”; tym samym nastąpiło włączenie greckiej nekropolii do starego cmentarza świętomarcińskiego.

Poznańscy Grecy przez ponad wiek wiernie trwali przy swoim wyznaniu. Większość potomków nielicznej diaspory, na początku XX w. przeszła na katolicyzm i uległa całkowitej asymilacji, jednak ich potomkowie nie zapomnieli o swoim greckim dziedzictwie.

Wśród pochowanych w obrządku wschodnim na terenie cmentarza staromarcińskiego znaleźli się m.in.: Wacław Żupański, r. 1871, zm. 1912; Maria z Grabowskich Żupańska, zm. 1911; Leon Żupański, zm. 1873; Katarzyna z Jagielskich Żupańska, ur. 1801, zm. 1868; Konstanty Kałuba, radny kancelaryjny rejencji królewskiej pruskiej, zm. 1862; Aleksander Moraliński, kupiec, zm. 1849; Anna z Żupańskich Moralińska, zm. 1848; Ferdynand Duszyński, zm. 1869; Katarzyna z Jagielskich Żupańska, zm. 1871 (siostra dr. J. Jagielskiego).

Po II wojnie światowej kwatera „greckokatolicka*” podzieliła los wszystkich nekropolii usytuowanych na terenie dzisiejszego Parku im. K. Marcinkowskiego – podczas stopniowej likwidacji (w latach 40. i 50. XX w.) niektóre groby przeniesiono m.in. na Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan.

Poniższy fragment wspomnień Jana Nepomucena Gniewosza cytujemy z zachowaniem oryginalnej pisowni za „Kroniką Miasta Poznania” z 1932 r**.

Przedrukowane poniżej ustępy ze wspomnień Gniewosza ogłoszone były poraz pierwszy w nr. 15-18 i 26 „Strażnicy Polskiej” od 23 października 1879 do 27 marca 1880.

Kto znał bliżej Poznań przed 25 laty, ten przypomni sobie zapewne za miastem, po lewej stronie szosy, idąc ku wsi Górczynem zwanej, cmentarz zwany „greckim”. Był to nie wielki szmat ziemi, tworzący czworobok podłużny a okopany rowem i obsadzony topolami. Cmentarz ten należał do gminy wyznania grecko-nieunickiego, którą składało kilka rodzin obywatelskich, zamieszkałych od dawnych czasów w Wielkopolskiej stolicy. Do parafii tej gminy należy i kościółek grecki przy ulicy Nowej. Kilka rodzin jak Żupańskich, Moralińskich, Kałubów reprezentowało tę szczupłą liczbę parafian obcego na wielkopolskiej ziemi wyznania. Wszystkie te rodziny miały mir i poszanowanie, gdyż duszą i ciałem były zawsze, krom wyznania, złączone z polską bracią i gdy trąbka bojowa zagrała, stawali w szeregach ku obronie ojczyzny. Do nielicznych już i dobrze zasłużonych reprezentantów tej greckiej gminy należy żyjący po dziś dzień Jan Konstanty Żupański, księgarz [od red. KMP: (+1883)].

Do roku 1848 kilka mogiłek i jeden skromny grobowiec wskazywały, że miejsce obsadzone topolami, to cmentarz. Dopiero w ciągu 1848 r. przybyły dwa nowe grobowce i to nie zmarłych w wyznaniu greckim, ale katolika [Antoniego Woykowskiego, zm. 1850 r.] i kalwina [Piotra Dahlmana, zm. 1847 r.], a od tego czasu szukał niejeden mąż dojrzały lub młodzieniec tych grobów, nad którymi dumając, szeptał korną modlitwę za duszę zmarłych a z piersi wydobywało się rzewne westchnienie. Kto byli ci zmarli? jak się stało, że należąc do innych wyznań, a cmentarz o którym mowa, wyłącznie był przeznaczony dla wyznania greckiego, dla czego dał przytułek wieczny. Dzisiaj nie nastręczyłoby się może takie pytanie, ale lat temu 30 wstecz, musiały być do tego ważne przyczyny, jeżeli ciało katolika i kalwina nie znalazły przytułku pomiędzy współwyznawcami. Do objaśnienia tych wypadków przystąpimy w ciągu naszego opowiadania.

(…) Być może, że Antoni Wojkowski za żywota zanadto może szorstko występował czasami przeciwko duchowieństwu, chociaż to były wypadki, które się same przez się prowokowały, bo jeżeli zawiniła jedna strona, to zawiniła niezawodnie i druga rzucaniem nieuzasadnionych obelg, chociaż Wojkowscy ani przeciwko Kościołowi, ani przeciw religii katolickiej nie występowali, żądając jedynie reformy i uszlachetnienia duchowieństwa w Wielkopolsce, którą to konieczność nie tylko oni sami odczuwali, i nie tylko świeccy ludzie, ale i wielu zacnych, bogobojnych i patriotycznych kapłanów.

(…) W parafii św. Marcina nie udzielono pozwolenia na pochowanie zwłok Wojkowskiego na cmentarzu katolickim, a że i ewangielicy jako tego który Niemców nienawidził, nie byliby go do siebie przyjęli, zajmujący się pogrzebem byliby w wielkim ambarasie, gdyby nie zacna gmina greckiego nieunickiego wyznania w Poznaniu, która tak samo jak śp. Dahlmanowi i Wojkowskiemu nie poskąpiła ziemi na wieczny spoczynek.

Pogrzeb Ant. Wojkowskiego był prawdziwą demonstracją, która zaprotestowała przeciw jezuickiej, nie chrześcijańskiej zaciekłości. Co tylko było inteligencji w Poznaniu, a wiele osób przybyło także z prowincji, wszystko się zgromadziło przed domem żałoby. Lecz nie tylko inteligencya, ale wszystkie stany były reprezentowane i kilkutysięczny niemy z boleści serca orszak odprowadzał zasłużonego męża i gorącego patrjotę, aby zwłoki jego złożyć do mogiły, tuż obok grobu Piotra Dahlmana.

* Kupcy greccy, którzy do Poznania przybyli w XVI/XVII w określali swoje wyznanie jako unickie, tj. uznające prymat papieża, zachowujące obrządek wschodni (np. cerkiew greckokatolicka). Grecy przybyli w połowie XVIII w., to prawosławni dyzunici, kanonicznie podporządkowani Patriarsze Konstantynopola. W literaturze dot. poznańskich Greków często tę wspólnotę błędne określa się jako greckokatolicką i tak też zapisywano na mapach nazwę cmentarza.

** Źródło: S. Wasylewski, Antoni i Julja Wojkowscy, [w:] „Kronika Miasta Poznania”, 1932, nr 1, s. 100-117; tegoż, Wspomnienia J. N. Gniewosza o Wojkowskich, III, [w:] „Kronika Miasta Poznania”, 1932, nr 2-3, s. 264-280; dostęp: WBC.

WYBÓR LITERATURY:

  • Chadzinikolau E., Początki i rozwój diaspory greckiej w Poznaniu w XVIII w., [w:] „Kronika Miasta Poznania”, 1996, nr 3, Karol Marcinkowski i jego czasy, s. 263-272.
  • Foć M., Romanowska M., Jan Konstanty Żupański. Życie i dzieło, Poznań 1996.
  • Lubierska-Lewandowska J., Kilka słów o poznańskich nekropoliach, [w:] Rocznik Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego „Gniazdo”, 2011, rok V, s. 80-111;
  • Mikołajczyk M., Grecka diaspora w Poznaniu w XVIII i XIX w., [w:] „Przegląd Archiwalno-Historyczny”, t. 1., Poznań 2014, s. 89-109.
  • Wicherkiewiczowa M., Grecy w Poznaniu, „Dziennik Poznański”, nr 66, 1934, s. 2-3.