Cmentarz ewangelicki dla dawnej olenderskiej Kolonii Główna. Teren na północ od wiaduktu, na którym znajduje się cmentarz obecnie zalicza się do Antoninka – czyli powstałego w latach 20. XX w. osiedla robotniczego (dawniej: Antonin), założonego przez reemigrantów z Nadrenii i Westfalii w sąsiedztwie dworu i stacji kolejowej (Antoninhof, Seehof).

Wycinek mapy: Messtischblatt Arkusz 3568, rok wydania 1911

Współczesnym śladem istnienia Kolonii Główna jest pobliska ul. Główieniec. Osadę założono w latach 1802-04 na fali pruskiej, państwowej kolonizacji zsekularyzowanych dóbr kościelnych. Jej oficjalna nazwa brzmiała Kolonisten-Etablissements der Kolonie Glowno, choć raczej skracano ją do Kolonie Glowna (Glowner Col.).

Cztery rodziny niemieckie sprowadzone z Wirtembergii osadzono na gruntach i pastwiskach położonych na południowy-wschód od wsi Główna i Główieńskich Olendrów (Glowner Hauland), tuż przy drodze warszawskiej ze Swarzędza do Poznania. Na podstawie dostępnych dziewiętnastowiecznych map, planów i szkiców stwierdzić można, iż od zabudowań kolonii – na które składało się kilka domów oraz niewielki cmentarz (Khf.) – biegła droga do leśnictwa (Streitort F.), którego zespół budynków wraz z placem znajdował się na skraju lasu.

Między drogą warszawską a obecną ul. Gnieźnieńską Prusacy posadzili Lasy Królewskie (tzn. państwowe) poprzecinane regularnie wytyczonymi, istniejącymi również współcześnie, ścieżkami. Tu wywożono i detonowano niewybuchy pozyskane w czasie działań saperskich na terenie Poznania i okolic po II wojnie światowej. Na zachód od nich rozciągały się tereny należące do wojska, na których urządzono plac ćwiczeń, a następnie wybudowano jeden z fortów będących częścią Festung Posen. Obecnie funkcjonuje tam Cmentarz Komunalny nr 1 Miłostowo, którego budowę zainicjowali Niemcy podczas drugowojennej okupacji (Hauptfriedhof, Zentralfriedhof).

Łącznie, w początkowym okresie kolonizacji, w pobliskich osadach zamieszkało 36 osadników. Zapewne to ich potomkowie – ewangelicy, spoczęli na małym cmentarzu na południe od nielicznych zabudowań dzisiejszego Antonina przy ul. Bałtyckiej. W Kolonii Głowna pierwszymi osadnikami byli (nazwiska głów rodzin): Peter Wühler (Wieler), Franz Uberheim, Casper Weil, Michael Ziegler oraz Anton Fuchs. Na szkicu z 1816 r. wymienia się nazwiska: Fuchs, Weil, Ueberein, ogrodnika nazwiskiem Eichholz oraz wdowę Marię Zieglerin i wdowę Karolinę Schnierlein. W 1874 roku na Glowno Kolonie składało się 8 domów zamieszkiwanych przez 58 osób: 39 ewangelików i 19 katolików. Dziesięć lat później odnotowano siedem domów i cztery inne zabudowania gospodarcze, 41 mieszkańców: 17 ewangelików i 24 katolików utrzymujących się z gospodarowania na gruntach o łącznej powierzchni blisko 100 ha.

Według ustaleń Adama Pleskaczyńskiego przedstawionych w książce pt. „Armia Czerwona w walkach o Poznań w styczniu i lutym 1945 roku. Analiza bezpowrotnych strat osobowych” (Warszawa-Poznań 2016) na terenie ewangelickiego cmentarza grzebano żołnierzy radzieckich padłych w bojach o Poznań. Ich groby istniały do czasu powojennych likwidacji rozsianych wokół miasta mogił oraz komasacji pochówków w wyznaczonych do tego miejscach (m.in. Cytadela, Miłostowo).

Pozostałości cmentarza, tj. klika betonowych ram oraz resztki drewnianego ogrodzenia, znajdują się na wzniesieniu, dokładnie pod linią wysokiego napięcia. Miejsce jest zaniedbane i z pewnością było wielokrotnie „eksplorowane”.

Widok w kierunku wschodnim ze wzniesienia, na którym znajduje się cmentarz; na horyzoncie zabudowania fabryki VW oraz linia wysokiego napięcia. Ze względu na jej istnienie, wymogi bezpieczeństwa wymuszają regularnie karczowanie terenu pod nią…
(fotografia ze zbiorów autorów strony – marzec 2018 r.):

„…jest to cmentarz (a raczej marne jego pozostałości) z nagrobkami, umiejscowiony w odległości kilkuset metrów od „górki” przy Volkswagenie. Jadąc od strony Swarzędza w kierunku Poznania, na wysokości mniej więcej zjazdu z wiaduktu, spoglądając w prawo, przed laty, gdy lasek przy torach kolejowych był mniejszy, widać było charakterystyczne wzniesienie, oddalone kilkadziesiąt metrów od torów kolejowych, obrośnięte akacjami i innymi drzewami, pośród których było wiele pozostałości po grobach.

Jak pamiętam, już w latach tych były to groby zdewastowane, pozarastane, wszędzie było widać ślady podkopywania itp. Przypuszczam, że jest to miejsce pochówku pierwszych mieszkańców Antoninka. Potocznie mówiło się „cmentarz niemiecki”. W bliskim sąsiedztwie do lat 70. XX w. było gospodarstwo rolne rodziny Wiciak (syn do dziś mieszka w Antoninku) oraz parę innych zabudowań, i pewnie ci mieszkańcy posiadali wiedzę na temat cmentarza oraz chyba też najstarsi obecnie mieszkańcy Antoninka, którzy tu mieszkają „od zawsze”… Ostatnio byłem w tym miejscu we wrześniu 2017 roku po wieloletniej, może dziesięcioletniej przerwie, i pomimo że bywałem tam jako młody chłopak często, to tym razem miałem duże problemy, żeby trafić. Wszystko potwornie pozarastane, wzgórze „zniknęło” wśród otaczających drzew i roślinności”. – fragment korespondencji p. Adama Kapeli, mieszkańca Antoninka.
(fotografia ze zbiorów autorów strony – marzec 2018 r.):

 Pozostałe zdjęcia ze zbiorów autorów strony (marzec 2018):
 

WYBÓR LITERATURY:

Matyaszczyk D., Główna i Zawady na planach i mapach Poznania, [w:] „Kronika Miasta Poznania”, 2002 nr 2, Zawady i Główna, s. 81-93.